Co dalej z tzw. „zwałką”, czyli zamkniętym od lat wysypiskiem śmieci, przy ul. Okólnej w Markach?

Temat tzw. „zwałki” znany jest większości Mieszkańcom Marek, którzy mieszkają w naszym mieście przynajmniej od lat dziewięćdziesiątych, kiedy to zamknięto wysypisko śmieci. Temat ten od zawsze budził duże emocje wśród lokalnej społeczności, co nie powinno nikogo dziwić, w końcu chodzi o miejsce, które przez lata służyło do składowania śmieci
i odpadów – w większości z terenu Warszawy. Dziś temat wraca, głównie z pytaniem – co dalej?

Wysypisko zostało oficjalnie zamknięte w 1991 roku i to wówczas zapadały decyzje o przyszłości mareckiej bomby ekologicznej, której skutków oddziaływania na środowisko naturalne nikt do końca nie był w stanie przewidzieć. W 1992 roku ówcześnie władze Marek zobowiązały się w drodze uchwały do wykupienia od prywatnych właścicieli niezbędnych gruntów, które pozwoliłyby na przeprowadzenie rekultywacji terenu „zwałki”.

Co ciekawe do wspomnianej uchwały był załącznik – mapa, która dokładnie wskazywała poszczególne działki. Załącznik ten jednak zaginął i nie ma go w archiwum mareckiego urzędu, nie ma go również, co mniej dziwi w Miejskim Przedsiębiorstwie Oczyszczania w Warszawie (MPO).
Dziś proces rekultywacji terenu starego wysypiska śmieci dobiega końca, ale po drodze jest jeszcze kilka problemów. Jednym z nich jest to, że do dziś nie wykupiono gruntów, które powinny zostać wykupione w ciągu ostatnich 26 lat. Oczywiście podstawą tego problemu jest brakujący załącznik do uchwały, ponieważ przez to każda ze stron inaczej interpretuje zapisy wspomnianej uchwały Marek. Innym problemem jest to, że brak wykupu gruntów rodzi roszczenia właścicieli działek prywatnych w stosunku do MPO, które ma na tych działkach niezbędną do prowadzonej działalności infrastrukturę. Do zakończenia całego procesu zostały jeszcze dwie kwestie związane z nasadzeniami zieleni i nawodnieniem terenu.

Oprócz rekultywacji terenu „zwałki” trwa również proces odgazowania ziemi, który potrwa jeszcze zapewne kilka lat. Dobre wieści są takie, że jest już naprawdę niewielka ilość gazu
w gruncie „zwałki”, co oznacza, że proces odgazowania przyniósł zakładane efekty. Niezależnie od tego MPO zobowiązane jest do monitorowania tego terenu, ponieważ okres ten w myśl obowiązujących przepisów to 30 lat od dnia uzyskania decyzji o zamknięciu składowiska odpadów, termin ten należy odczytywać od daty zakończenia rekultywacji, która wciąż trwa.

Dlaczego powinno nam zależeć na zamknięciu tematów rekultywacji i odgazowania terenu?

Powodów jest kilka, od posiadania na terenie naszego miasta terenu starego wysypiska, które jest w pełni bezpieczny pod względem ekologicznym, po kwestie wykorzystania tego terenu np. na cele rekreacyjne i sportowe, co w opinii wielu Mieszkańców naszego miasta byłoby zasadne i oczekiwane.

Co prawda przepisy mówią o tym, że zakazuje się wznoszenia budowli, wykonywania wykopów, instalacji nadziemnych i podziemnych, które nie są związane z funkcjonowaniem składowiska, przez okres 50 lat od dnia zamknięcia obiektu (tu również termin należy liczyć od dnia zakończenia rekultywacji), ale wspomniany okres może zostać skrócony, jeżeli z ekspertyzy geotechnicznej i sanitarnej dołączonej do wniosku
o zmianę decyzji o zgodzie na zamknięcie składowiska będzie wynikało, że prowadzenie na składowisku odpadów innych niż niebezpieczne i obojętne tych prac nie spowoduje zagrożenia dla życia, zdrowia ludzi lub dla środowiska.

Powyższy temat jest znacznie obszerniejszy, dlatego postarałem się możliwe zwięźle opisać co było i co jest obecnie, ale również to, co może być, jeśli pewne procesy dobiegną szczęśliwego końca. Jestem zdecydowanym zwolennikiem działań, które doprowadzą
w perspektywie najbliższych lat do wykorzystania terenu „zwałki” dla celów rekreacyjno-sportowych – z całą pewnością będę o to zabiegał.

Podstawową kwestią jednak jest, aby okoliczni Mieszkańcy mieli pewność, że teren byłego wysypiska śmieci jest w pełni bezpieczny od strony ekologicznej, dlatego powinniśmy jak najszybciej zamknąć wszystkie tematy związane z rekultywacją i odgazowaniem wspomnianego terenu.

Dziś odbyłem spotkanie z członkiem zarządu MPO Panią Bronisławą Trzeszkowską, dyrektor Działu Ochrony środowiska Panią Agnieszką Jakubowską oraz mecenasem Działu Prawnego MPO znającym sprawę mareckiego wysypiska. Jestem przekonany, że nie było to ostatnie spotkanie w sprawie mareckiej „zwałki”. To ważny temat dla naszego miasta.

Autor

Arkadiusz Werelich

Urodziłem się 30 marca 1980 roku w Warszawie i mieszkam w Markach od urodzenia. Wychowywałem się wraz z dwojgiem rodzeństwa w katolickiej rodzinie, w domu z zasadami na ulicy Kościuszki, jednej z najstarszych ulic naszego miasta. Uczęszczałem do mareckiej Szkoły Podstawowej nr 1 przy ulicy Okólnej, a po jej ukończeniu podjąłem naukę w Liceum Ekonomicznym im Stanisława Herbsta w Warszawie. Jestem absolwentem Wyższej Szkoły Menedżerskiej Stowarzyszenia Inicjatyw Gospodarczych. Po ukończeniu studiów zajmuję się wraz z rodziną współprowadzeniem sklepu spożywczego, który istnieje w Markach od 16 lat. Prywatnie jestem szczęśliwym mężem żony – Anny, a wolny czas spędzam na siłowni. Pasjonuje mnie budowa ludzkiego ciała i zdrowe zasady żywienia. Skłoniło mnie to do starania się o tytuł certyfikowanego instruktora kulturystyki i fitness. Moje życie od zawsze ściśle związane było ze sportem, od najmłodszych lat swojego dzieciństwa trenowałem w klubach piłkarskich: DKS TARGÓWEK i MARCOVIA MARKI. Z czasem pochłonęły mnie ćwiczenia fitness, tą pasją zajmuję się od 12 lat . Stało się to częścią mojego życia. Hobbistycznie zajmuję się fotografią oraz numizmatyką, lubię również dobry film, a także programy z gatunku dokument i publicystyka. Czas urlopowy najchętniej spędzam w górach, zarówno narty jak i wędrówki to najlepsza forma aktywnego wypoczynku. Pasjonuje mnie kultura Ameryki Południowej a dokładniej rzecz biorąc starożytnych Indian z plemienia Majów. Zwiedzenie tego kontynentu to moje najskrytsze marzenie. Kibicuję klubowi Legii Warszawa, który wspieram jako kibic i członek mareckiego fan klubu tejże drużyny. Jeśli chodzi o zagraniczny football to moją sympatie zaskarbiła sobie FC Barcelona.