Niewiarygodni radni!? Wybierzcie mądrze!

W połowie sierpnia premier Mateusz Morawiecki ogłosił datę wyborów samorządowych, które odbędą się 21 października. Decyzja ta formalnie rozpoczęła kampanię wyborczą i dała zielone światło kandydatom do prezentowania swoich pomysłów na lepsze jutro lokalnego samorządu…

Na początku należałoby zadać pytanie, czy każda osoba, która startuje w wyborach, a później zostaje radnym/radną nadaje się do sprawowania tej odpowiedzialnej funkcji? Moim zdaniem – NIE! Postaram się podzielić swoimi spostrzeżeniami, które na przełomie ostatnich lat pozwalają mi na powyższe stwierdzenie.

W lokalnym samorządzie działam od 2010 roku, gdzie w kadencji 2010-2014 wykonywałem mandat radnego miasta Marki, a obecnie od 2014 jestem radnym powiatu wołomińskiego. Zawsze starałem się i staram wykonywać powierzoną przez Mieszkańców funkcję najlepiej jak to tylko możliwe. Zawsze starałem się i staram być radnym dostępnym i reagującym na zgłoszenia Mieszkańców. Najważniejsze jednak jest to, że przez cały ten okres – byłem i jestem radnym, a nie bywałem i nim bywam!

Nie ukrywam, że irytowało mnie i irytuje, gdy radni budzili się do życia na umowny miesiąc przed wyborami, licząc na to, że dziesiątkami obietnic, setkami plakatów i tysiącami ulotek zmanipulują Mieszkańców na kolejne kilka lat. Radnym, którzy wychodzą z takiego założenia należy przypominać, że kadencja trwała cztery lata i to był ten czas, w którym należało aktywnie działać, a nie w ostatni miesiąc przed wyborami udawać jak bardzo zależy im na dobru Mieszkańców. Moim zdaniem postawy niektórych radnych świadczą jedynie o tym, że nie mają za gorsz wstydu, bo jak inaczej określić osoby, które nic nie robiąc przez cztery lata, bez mrugnięcia oka zapewniają Mieszkańców, że w nadchodzącej kadencji będą tymi jedynymi, najlepszymi… W mojej ocenie takie osoby są zupełnie niewiarygodne!

Jestem przekonany, że właśnie przez takie negatywne postawy niektórych radnych, a nie jest ich wcale tak mało – w społeczeństwie funkcjonuje termin – radny, bezradny.

Na koniec mojego krótkiego wywodu chcę zaapelować do Czytelników – Wybierzcie mądrze! Kierujcie się swoimi spostrzeżeniami i oceną pracy danego kandydatka dla lokalnej społeczności, ale przede wszystkim nie dajcie się zmanipulować!

36281493_1834736949927560_5572650127312551936_o

Autor

Arkadiusz Werelich

Urodziłem się 30 marca 1980 roku w Warszawie i mieszkam w Markach od urodzenia. Wychowywałem się wraz z dwojgiem rodzeństwa w katolickiej rodzinie, w domu z zasadami na ulicy Kościuszki, jednej z najstarszych ulic naszego miasta. Uczęszczałem do mareckiej Szkoły Podstawowej nr 1 przy ulicy Okólnej, a po jej ukończeniu podjąłem naukę w Liceum Ekonomicznym im Stanisława Herbsta w Warszawie. Jestem absolwentem Wyższej Szkoły Menedżerskiej Stowarzyszenia Inicjatyw Gospodarczych. Po ukończeniu studiów zajmuję się wraz z rodziną współprowadzeniem sklepu spożywczego, który istnieje w Markach od 16 lat. Prywatnie jestem szczęśliwym mężem żony – Anny, a wolny czas spędzam na siłowni. Pasjonuje mnie budowa ludzkiego ciała i zdrowe zasady żywienia. Skłoniło mnie to do starania się o tytuł certyfikowanego instruktora kulturystyki i fitness. Moje życie od zawsze ściśle związane było ze sportem, od najmłodszych lat swojego dzieciństwa trenowałem w klubach piłkarskich: DKS TARGÓWEK i MARCOVIA MARKI. Z czasem pochłonęły mnie ćwiczenia fitness, tą pasją zajmuję się od 12 lat . Stało się to częścią mojego życia. Hobbistycznie zajmuję się fotografią oraz numizmatyką, lubię również dobry film, a także programy z gatunku dokument i publicystyka. Czas urlopowy najchętniej spędzam w górach, zarówno narty jak i wędrówki to najlepsza forma aktywnego wypoczynku. Pasjonuje mnie kultura Ameryki Południowej a dokładniej rzecz biorąc starożytnych Indian z plemienia Majów. Zwiedzenie tego kontynentu to moje najskrytsze marzenie. Kibicuję klubowi Legii Warszawa, który wspieram jako kibic i członek mareckiego fan klubu tejże drużyny. Jeśli chodzi o zagraniczny football to moją sympatie zaskarbiła sobie FC Barcelona.