Wadliwy system edukacji w Polsce.

Wszechobecna technologia towarzyszy nam na każdym kroku, z wyjątkiem kroku ucznia, który w XXI wieku zmuszony jest do dźwigania plecaka ważącego 26% wagi jego ciała.

Zgodnie z zaleceniami Główny Inspektorat Sanitarny waga ta nie powinna przekraczać 10% i dopiero po 13 roku życia może wzrosnąć do maksymalnie 15%. Na stronach Instytut Matki i Dziecka możemy przeczytać o podobnych zaleceniach.
Wspomniana powyżej waga plecaka na poziomie 26% stanowi 7,8 kg, przy jednoczesnej wadze ucznia ok. 30 kg (uczeń IV klasy szkoły podstawowej). Jeśli komukolwiek w tym kraju zależy na zdrowych przyszłych pokoleniach Polaków, to chyba nie możemy do tej grupy zaliczać Ministerstwo Edukacji i Nauki które odpowiada za system kształcenia w kraju.
Jeśli tak głośno mówi się dziś o profilaktyce zdrowotnej, w tym tej w szkołach, to widocznie dźwiganie przez uczniów znacznie przeciążonych plecaków wpisuje się w ten program.

Tymczasem Ortopedzi mówią jasno – dźwiganie przez uczniów ciężkich plecaków niszczy ich zdrowie i doprowadzi w przyszłości do licznych problemów zdrowotnych. Przeciążony plecak wymusza bowiem nieprawidłową postawę. W praktyce prowadzi to do bólów karku i ramion. Dodatkowo noszenie zbyt ciężkich plecaków wpływa negatywnie na kręgosłup, biodra i kolana.
Podsumowując warto podkreślić, że przeciążone plecaki uczniów są w naszym kraju normą, nie są to pojedyncze przypadki.

W związku z powyższym zwrócę się do mareckiego samorządu z prośbą przeprowadzenia akcji ważenia plecaków uczniów, na początek tych najmłodszych, czyli klas I-V. W pojedynkę ciężko wpłynąć na jakiejkolwiek zmiany, ale może sygnalizując problem z poziomu samorządu lub samorządów będzie łatwiej. Wszystkim powinno zależeć na zdrowiu dzieci, szczególnie dorosłym, którzy odpowiadają za obecną sytuację i chcąc, niechcąc krzywdzą w ten sposób najmłodszych.

Autor

Arkadiusz Werelich

Urodziłem się 30 marca 1980 roku w Warszawie i mieszkam w Markach od urodzenia. Wychowywałem się wraz z dwojgiem rodzeństwa w katolickiej rodzinie, w domu z zasadami na ulicy Kościuszki, jednej z najstarszych ulic naszego miasta. Uczęszczałem do mareckiej Szkoły Podstawowej nr 1 przy ulicy Okólnej, a po jej ukończeniu podjąłem naukę w Liceum Ekonomicznym im Stanisława Herbsta w Warszawie. Jestem absolwentem Wyższej Szkoły Menedżerskiej Stowarzyszenia Inicjatyw Gospodarczych. Po ukończeniu studiów zajmuję się wraz z rodziną współprowadzeniem sklepu spożywczego, który istnieje w Markach od 16 lat. Prywatnie jestem szczęśliwym mężem żony – Anny, a wolny czas spędzam na siłowni. Pasjonuje mnie budowa ludzkiego ciała i zdrowe zasady żywienia. Skłoniło mnie to do starania się o tytuł certyfikowanego instruktora kulturystyki i fitness. Moje życie od zawsze ściśle związane było ze sportem, od najmłodszych lat swojego dzieciństwa trenowałem w klubach piłkarskich: DKS TARGÓWEK i MARCOVIA MARKI. Z czasem pochłonęły mnie ćwiczenia fitness, tą pasją zajmuję się od 12 lat . Stało się to częścią mojego życia. Hobbistycznie zajmuję się fotografią oraz numizmatyką, lubię również dobry film, a także programy z gatunku dokument i publicystyka. Czas urlopowy najchętniej spędzam w górach, zarówno narty jak i wędrówki to najlepsza forma aktywnego wypoczynku. Pasjonuje mnie kultura Ameryki Południowej a dokładniej rzecz biorąc starożytnych Indian z plemienia Majów. Zwiedzenie tego kontynentu to moje najskrytsze marzenie. Kibicuję klubowi Legii Warszawa, który wspieram jako kibic i członek mareckiego fan klubu tejże drużyny. Jeśli chodzi o zagraniczny football to moją sympatie zaskarbiła sobie FC Barcelona.