SŁOWO DOTRZYMANE TADEUSZU

W połowie marca dostałem maila od Tadeusza (jestem z Marek). Tematem była pomoc w akcji „Zostaw 1% w Markach”. Cel szczytny dlatego bez wahania zaoferowałem swą pomoc. Na początku tygodnia plakaty podrzucił mi Jacek Orych i wziąłem się do pracy. W dniu dzisiejszym pierwszy plakat znalazł swe miejsce w sklepie spożywczym na ul. Kościuszki, kolejne w sklepach na Piłsudskiego i Szczęśliwej, odwiedziłem również zaprzyjaźnione apteki. To na razie sześć punktów ,ale na tym nie skończę. Drogi Tadeuszu, zależało Ci na tym aby plakaty zawisły w miejscach gdzie nikt ich nie zerwie i nie zaklei. Tak też się stało.

PRZEWODNICZĄCY RADY MIASTA BLIŻEJ MIESZKAŃCÓW

Marcin Piotrowski – Przewodniczący Rady Miasta Marki dołączył do grona mareckich blogerów. Z wielką przyjemnością zapraszam wszystkich do odwiedzenia strony Marcina, która jest już aktywna. Z dużą ciekawością czekamy na pierwsze wpisy na blogu. Jak zapewnia Marcin mają się one pojawić na stronie do końca tygodnia. Powodzenia kolego w nowym wyzwaniu! marcinpiotrowski.info.pl

PRZEKROCZONY 1000! DZIĘKUJĘ

3 luty 2011 to dzień dla mnie bardzo wyjątkowy. To w tym dniu strona mojego bloga przekroczyła 1000 odsłon! Wszystkim czytelnikom serdecznie dziękuję za zainteresowanie. Liczę na naszą dalszą współpracę i zapraszam wszystkich do systematycznej lektury. Wciąż uczę się bycia w nowej roli, dlatego przepraszam za ewentualne wpadki z mojej strony.

TRZY ODSŁONY ROKU 2010, WYBORY OD PODSZEWKI

Co za rok!

Rok 2010 był dla mnie bardzo ważny, żeby nie powiedzieć przełomowy. W tymże roku stałem się starszy o kolejną wiosenkę! Trzydziestą! To najwyższy czas na założenie rodziny, te słowa słyszałem ostatnio coraz częściej od „doradców” mi bliskich. Jak bym o tym nie wiedział, byłem tego świadom. Stało się! W piękne czerwcowe popołudnie poślubiłem Anię, znaliśmy się dokładnie cztery lata i dobrze wiedzieliśmy, że tego chcemy, chcemy być razem na dobre i na złe, jak mówią słowa przysięgi. Był to dla nas czas wyjątkowy, a do tego stres, jakiego nie dostarczył nawet egzamin maturalny. Coś niesamowitego! To wydarzenie zmieniło mnie nie do poznania, czułem się bardziej dojrzały i odpowiedzialny, spełniony. W niedługim czasie pojawiła się propozycja, która miała zweryfikować moją odpowiedzialność, propozycja, jak mogłoby się dla niektórych wydawać nie do odrzucenia.

Jak to się stało…

Mój kolega Paweł od pewnego czasu działający w szeregach mareckiej platformy wysłał mi sms-a z nieśmiała ofertą kandydowania w wyborach samorządowych. W tym momencie pojawiły się myśli zdecydowanie za przyjęciem propozycji, lecz zaraz za nimi dotarło do mnie, jak odpowiedzialne jest to zadanie. Nie mogłem podjąć decyzji od tak, w pięć minut. Postanowiłem zapytać moich „doradców”, tych samych, którzy tak dobrze radzili w kwestiach zmiany stanu cywilnego. Wierzyli we mnie mówiąc – spróbuj, jesteś młody, ambitny, dasz radę! To niewątpliwie pomogło mi w podjęciu decyzji, ale pojawiły się wątpliwości, co do szans w wyborach. Stanąłem w punkcie wyjścia! Od tego momentu biłem się z myślami, czy dam radę, czy aby z listy platformy, w końcu Marki to ciężki teren dla zwolenników Donalda i spółki, ale pojawiły się głosy zaprzyjaźnionych osób, że te wybory mają inną specyfikę, że w tych wyborach ludzie głosują na ludzi, a nie na partie. Podsumowując wszystkie głosy za i przeciw, zdecydowałem. Startuję w wyborach samorządowych. Kontaktuję się z Pawłem przekazując mu swoją decyzje, słyszę od niego słowa aprobaty i woli walki o lepsze Marki. Od tego momentu nasze kontakty pozbawione są innych tematów, jak tylko wybory. Wspólna strategia działania w kampanii, pomysły, plany, spotkania, wszystko to po to, żeby wynik był jak najlepszy. Czas płyną szybko jak nigdy, wybory zbliżały się wielkimi krokami, plakaty się drukowały, ulotki były gotowe do akcji. W domu fabryka: klej, taśma, tektura i bałagan! A ja? No cóż, ciągle miałem obawy jak to będzie, czy nie zawiodę innych, czy moje ambicje nie są wygórowane.

Dwa tygodnie do wyborów.

Dwa tygodnie do sądnego dnia, noc z soboty na niedziele. Ruszamy z bratem i teściem do akcji pod kryptonimem „Plakat”, noc zimna i spokojna tylko my, drabina i słupy do zdobycia. Akcja zakończona sukcesem ok. godziny 1.30. W nagrodę gorąca herbata od czekającej w domu żony – Ani. W poniedziałkowy poranek w pracy zaczynają się pierwsze komentarze klientów a zarazem potencjalnych wyborców. Kamień spada mi z serca, gdy słyszę pierwsze słowa aprobaty i poparcia mojej decyzji o starcie w wyborach, to miłe. Żeby jednak nie było tak kolorowo pojawiły się osoby nastawione negatywnie do platformy i nie wiedzieć czemu swoją agresje skierowały na mnie. Nie pomagały wyjaśnienia, że nie jestem w partii, że startuję z listy, że chcę coś dobrego zrobić dla miasta. Bez rezultatu. Na szczęście to pojedyncze przypadki, większość ludzi popierała fakt, iż głosuje w pierwszej kolejności na człowieka, a później patrzy na partie. Mija tydzień, wyruszamy na akcje poprawiania plakatów w niezmienionym składzie, część przemokła, więc wymieniamy na nowe, ostatnie sztuki. Ostatni tydzień przed głosowaniem mija jak jeden dzień, błyskawicznie. Noc z 20 na 21 listopada godzina 23.30 pół godziny do ciszy wyborczej wyruszamy z teściem sprawdzić jak wyglądają moje plakaty. Nie obyło się bez małych incydentów typu zaklejony plakat podobizną konkurenta, ale to szczegół. W trakcie spotykamy Pawła, Radka, Piotrka i innych kandydatów. Panuję miła atmosfera, zamieniamy ze sobą słówko, życzymy sobie powodzenia i każdy z nas wraca do domu, zmęczony po wyczerpującej kampanii…

Sądny dzień…

21 listopada 2010 roku, dzień wyborów. Wstaję rano, gdyż emocje nie pozwalają na dłuższy sen. Idę do kościoła na Msze na godzinę 12.00, po Mszy zmierzam oddać swój głos w Szkole Podstawowej nr 1. Godzina 22.00 lokale wyborcze zostają zamknięte, czekam na pierwsze wieści od żony, która zasiada w komisji w Szkole Podstawowej nr 4, przepływ informacji między lokalami wyborczymi jest najszybszy, pierwsze wieści nie są optymistyczne, idę spać ze zmęczenia. Czekanie mnie przerosło, brak snu dał znać o sobie. Żona wraca późno, budzę się i słyszę optymistyczne liczby, lecz nie wierzę, czekam na potwierdzone informacje, idę dalej spać.

Udało się, sukces!

22 listopada jadę do pracy, po drodze odwiedzam lokale wyborcze mnie interesujące, szukam wyników. Znam już pierwsze oficjalne dane. Na moją kandydaturę oddano łącznie 144 głosy. Zdzwaniam się z Pawłem, jego wyliczenia mówią jednoznacznie – zostałem Radnym! Jednym z trzech startujących z listy platformy. Pełen sukces, wielka radość, niesamowite uczucie, a jednocześnie wielka odpowiedzialność za powierzone mi zaufanie wyborców. Pierwsze gratulacje od klientów, rodziny i przyjaciół.

Podziękowania

Dziękuję w pierwszej kolejności osobom bez których ten sukces nie miał by miejsca. Dziękuję mojej żonie Ani, rodzicom, rodzinie, Pawłowi, Asi i wszystkim, którzy we mnie wierzyli.

Serdecznie Wam dziękuję drodzy wyborcy za poparcie i zaufanie, jakim zostałem obdarzony. Razem zmienimy Marki na lepsze, ruszymy to miasto dla naszego wspólnego dobra!

MARKI W LICZBACH

Miasto Marki to jedna z 35 gmin miejskich województwa. Wśród 12 gmin powiatu wołomińskiego zajmujemy 3 miejsce pod względem ludności (26 062 osób) i 10 miejsce pod względem powierzchni (2 615 hektarów). Od 2000 roku nasza społeczność powiększyła się o 928 osób w wyniku przyrostu naturalnego oraz o 4957 osób w wyniku przyrostu migracyjnego. Oznacza to, że liczba ludności Marek zwiększyła się o 28,7 %, populacja dzieci w wieku poniżej 15 lat zwiększyła się o 18,6 %, a osób starszych powyżej 65 roku życia o 12,3 %. Grunty zabudowane i zurbanizowane zajmują 44,2 % powierzchni gminy, grunty leśne to liczby rzędu 37,7 %, natomiast użytki rolne 13,2 %. W 2008 roku z wodociągu korzystało 65,7% ogółu ludności, z kanalizacji 24,2 % a z sieci gazowej 74,6 %. Z oczyszczalni ścieków korzysta 38,0 % mieszkańców. W naszym mieście ma siedzibę 2875 podmiotów gospodarki narodowej w rejestrze REGON. Firmy najczęściej prowadzą działalność związaną z handlem; naprawą pojazdów 29,7 %, przetwórstwem przemysłowym 12,0 %, oraz budownictwem 11,5 %. Stopa bezrobocia ludności w wieku produkcyjnym wynosi 4,4 % i jest niższa niż w powiecie gdzie liczba ta stanowi 6,2 %. Dochody budżetu gminy w przeliczeniu na 1 mieszkańca wynoszą 2332 zł i jest to 9 wynik w powiecie ( 1-wsze miejsce zajmuje Kobyłka z kwotą 3804 zł)

BLOG???

Dlaczego blog? Ponieważ jest to najlepsza z możliwych forma przekazu informacji. W okresie w jakim przyszło nam żyć podstawowym problemem jest ciągły brak czasu. Skutkuje to tym, iż społeczeństwo jest niedoinformowane, nie wie co dzieje się na świecie, w kraju oraz lokalnym miejscu zamieszkania. Blog jako informacja w formie elektronicznej jest dostępny dwadzieścia cztery godziny na dobę. W związku z tym osoba zainteresowana jest w stanie w każdej chwili zajrzeć na stronę bloga choć na moment. W mojej konkretnej sytuacji założenie bloga jest obietnicą jaką złożyłem swoim wyborcom. Chcę w ten sposób przekazywać istotne wiadomości i ciekawostki z życia naszego miasta. Chcę dać możliwość osobom, które mnie nie znają na zapoznanie się ze mną, moimi poglądami i pomysłami. Chcę żeby o najważniejszych i najpilniejszych sprawach dowiadywali się jako pierwsi, bez cenzury na tematy trudne. Życie w dobie internetu daje nam takie możliwości o każdej porze dnia i nocy. Podsumowując, chciałbym zapewnić, że wpisy na moim blogu będą rzetelne i obiektywne a język w nich zawarty prosty i zrozumiały.