TRZYMAJMY SIĘ FAKTÓW – BIS

Zainteresowanie tematem, który dotyczy rzetelności jednej z gazet lokalnych, przerósł moje oczekiwania. Chodzi o miesięcznik Wspólnoty Samorządowej. Okazuje się bowiem, że autor artykułu – Mikołaj Szczepanowski – ma problem ze zrozumieniem tekstu, ale świetnie czuje się jako osoba, która, posługując się manipulacją, stara się wmówić mieszkańcom nieprawdę.

Na początku stycznia popełniłem na blogu wpis, komentujący informację z „Kuriera Mareckiego”, który podał, że wszystkie kluby zgłosiły wniosek o nadzwyczajną sesję Rady Miasta w sprawie obwodnicy Marek. Otóż nie wszystkie. Mój wpis miał na celu pokazać, że autor – posługując się nieprawdziwą informacją – wprowadza w błąd czytelników. Dowód, który przedstawiłem (skan dokumentu), jest niepodważalny, a dodatkowym potwierdzeniem na to jest odpowiedź naszego bohatera – Mikołaja.

„To ewidentna pomyłka, której żałuję, ale dotyczyła ona drugo- czy nawet trzecio- rzędnej informacji, która była news – em. Wyjaśnienie zamieszczę zarówno w internetowym, jak i papierowym wydaniu.”

W tym momencie uznałem, że temat jest zamknięty. Autor przyznał się do błędu, co każdemu może się zdarzyć. Niestety, myliłem się. Jak się okazało niebawem, Mikołaj Szczepanowski – używając manipulacji – zarzucił mi, że nie zależy mi na obwodnicy Marek, a jedynie na podpisaniu się pod wnioskiem.

„Widać tutaj, że są grupy, którym zależy na obwodnicy i są takie, którym zależy, aby się pod nią podpisać. Co warto zaznaczyć – sam autor bloga nie jest podpisany pod wnioskiem, zrobili to pozostali dwaj radni PO”– pisze Mikołaj Szczepanowski.

Po pierwsze – drogi autorze, na jakiej podstawie twierdzisz, że nie zależy mi na obwodnicy? Może uważasz, że stanie w korkach mi się podoba? A może dlatego, że poruszyłem temat obwodnicy na blogu, mając nadzieję, że uda nam się pozyskać finansowanie długo oczekiwanej inwestycji? A może jeszcze dlatego, poruszałem problem mieszkańców Marek i obwodnicy w rozmowach z posłami oraz władzami województwa mazowieckiego?

Po drugie – kwestię braku mojego podpisu pod wnioskiem o zwołanie Nadzwyczajnej Sesji Rady Miasta już wyjaśniłem na blogu, ale chyba autor artykułu – Mikołaj – ma problem ze zrozumieniem tekstu.

„Na wniosku widnieją podpisy części radnych PO i MSG, ponieważ liczba podpisów była wystarczająca do złożenia wniosku. (woli informacji)”

Nie było mnie tego dnia w Markach, więc nie mogłem złożyć podpisu, ale gdyby brak mojego podpisu miałby zaważyć na tym, czy sesja się odbędzie, zapewniam Was Czytelnicy, że stanąłbym na głowie, żeby wspomniany podpis znalazł się pod wnioskiem.

Na koniec odniosę się do kwestii braku podpisów radnych PiS-u pod wspomnianym wnioskiem. Myślę, że tak jak każdy mieszkaniec tego miasta popierają budowę obwodnicy Marek. Nie ma chyba osoby w mieście, która jest przeciwna tej inwestycji.

Mój wpis nie rozważał kwestii, czy ktoś jest za zwołaniem sesji, czy ktoś jest przeciwny. Nie zadałem pytania – czy i dlaczego na wniosku nie ma podpisów radnych PiS-u. Nie zadałem również pytania – dlaczego nie ma na nim podpisów radnych Wspólnoty Samorządowej (z wyjątkiem radnej Lużyńskiej, która postrzegana jest za osoba, która często ma odmienne zdanie od pozostałych radnych Wspólnoty). Mój wpis miał jeden cel – pokazać, że autor artykułu posługując się nieprawdziwą informacją – wprowadza w błąd mieszkańców Marek. Jak się jednak okazuje, autor ma problem z przyznaniem racji i jak zresztą stwierdził jeden z czytelników – przyjął strategię, że najlepszą formą obrony jest atak, w tym wypadku na moją osobę.

Widać, że w tym przypadku sprawdziło się powiedzenie – „prawda w oczy kole”. Szanowny autorze – „prawda sam się obroni”, a jej zaklinanie nic nie da – proszę to zrozumieć.

POMÓŻMY RODZINIE WERCZYŃSKICH!

25 października 2011 będzie datą, którą rodzina państwa Werczyńskich zapamięta do końca życia. Niestety, nie będą to miłe wspomnienia. Wszystko z powodu pożaru, który strawił dobytek ich życia.

Rodzina państwa Werczyńskich mieszka w Markach przy ulicy 11 listopada. Wychowują pięcioro dzieci. Jedno z nich cierpi na autyzm i wymaga szczególnej opieki. Jak mówią , nie jest im łatwo, a pożar domu dodatkowo utrudnił im życie. Mimo tego są optymistami. Wierzą bowiem, że przy wsparciu ludzi dobrej woli i sąsiedzkiej solidarności – uda im się wrócić do normalności.

Werczyńscy opowiadają o pomocy, której im udzielono. Miasto Marki wsparło pogorzelców kwotą 30 tys. złotych. Jednak jak mówi powiedzenie – nieszczęścia chodzą parami. Dosłownie kilka dni po ich tragedii, w naszym mieście doszło do podobnego zdarzenia. W związku z tym państwo Werczyńscy zrezygnowali z części pomocy ( 6 tys. zł). Piękny gest!

Mówią również o pomocy, jakiej doświadczyli ze strony sąsiadów. Odzew był natychmiastowy. Zbiórka przyniosła kwotę ok. 2 tys zł. Bez ludzkiej pomocy nie byliby w stanie poczynić podstawowych prac, dlatego wszystkim serdecznie dziękują.

Pomoc, którą otrzymała rodzina Werczyńskich, dała pierwsze efekty. Potrzeby są jednak znacznie większe. Mogłem się o tym przekonać, odwiedzając poszkodowanych. Obecnie najważniejsze jest zdobycie materiałów wykończeniowych (farby, glazury, płyty gipsowe, wykładziny itp.).

Drodzy Mieszkańcy , jeśli jesteście w stanie pomóc pogorzelcom z ulicy 11 listopada 8a – skontaktujcie się z nimi osobiście. Ten sposób wsparcia będzie dla nich najcenniejszy.

Możecie, również wpłacać choćby najmniejsze kwoty na numer konta:

97 8015 0004 0010 0869 2020 0101 – z dopiskiem „Pomoc rodzinie Werczyńskich” (do 31.12.2011r.)

Pamiętajcie – każda forma pomocy jest dla państwa Werczyńskich na wagę złota. Niech zbliżające się Święta Bożego Narodzenia będą dla nich nadzieją na lepsze jutro.

SZKOŁA PODSTAWOWA NR 1 – DOBRYCH WIEŚCI CIĄD DALSZY.

Infrastruktura sportowa w Szkole Podstawowej Nr 1 pozostawiała i pozostawia wiele do życzenia. Są jednak znaczące postępy, które nastąpiły w tym roku. Nowy plac zabaw oraz remont Sali gimnastycznej zapoczątkowały zmiany. Czas na kolejne…

Dziś na stronie internetowej naszego miasta została opublikowana wiadomość, która bardzo mnie ucieszyła. Złożono, bowiem wniosek o dofinansowanie budowy kompleksu boisk wielofunkcyjnych w ramach projektu „Moje Boisko – Orlik 2012”

Wniosek o dofinansowanie

Poprawa infrastruktury sportowej na terenie jedynki była tematem posiedzeń Komisji Oświaty, Kultury i Sportu. Jako przewodniczący tejże komisji starałem się poruszać ten temat możliwie często.

Sprawa „jedynki” była poruszana na łamach „Gazety MSG” oraz mareckich blogach. Wraz z Pawłem Pniewskim kilkukrotnie zwracaliśmy uwagę na problemy” jedynki”.

Czas na \"jedynkę\"

Pierwszy „marecki orlik” zostanie oddany do użytku w listopadzie (ul. Stawowa). Czekamy na kolejne…

SKLEP ŻELAZNY – POPRAWA ESTETYKI.

Sklep żelazny w okolicy ul. Kościuszki dalej funkcjonuje, a obawy związane z jego zamknięciem zostały rozwiane. Mało tego, zmienił on również swoje oblicze w kwestii estetycznej. Pytanie – jaką rolę w tej przemianie odegrali radni?

„Wilk syty i owca cała” – właśnie to przysłowie przychodzi mi na myśl, pisząc o „żelaźniaku” przy ul. Kościuszki i Piłsudskiego. Wszystko za sprawą sklepu, którego funkcjonowanie budziło i budzi emocje. Zapotrzebowanie na działanie sklepu tej branży jest oczywiste, ale jest problem, który ciąży od lat. Chodzi o lokal, w który znajduje się wspomniany sklep. Niestety jest on delikatnie mówiąc – brzydki.

W tej sytuacji radni stanęli przed pytaniem – jak zachować sklep przy jednoczesnej zmianie jego estetyki. Oto rozwiązanie.

Panu Sienkiewiczowi, który wystąpił o przedłużenie dzierżawy zostały postawione jasne wymogi. Na wniosek radnych – został on zobligowany do przeprowadzenia niezbędnych prac remontowych, które mają na celu zmianę estetyki wynajmowanego przez niego budynku. Przeprowadzenie prac remontowych jest warunkiem przedłużenia dzierżawy o kolejne 5 lat.

Okres 5 lat pozwoli dzierżawcy na amortyzację poniesionych kosztów związanych z pracami remontowymi.

Ta decyzja nie należała do najłatwiejszych, ale chcąc zachować pewien kompromis – chyba jedynie słuszna. Piszę – „chyba”, ponieważ pozostawiła lekki niedosyt. Mamy, bowiem świadomość, że rozwiązuje problem na najbliższe 5 lat. Mam nadzieję, że Pan Sienkiewicz zdaje sobie sprawę z tego, że kolejne przedłużenie dzierżawy będzie praktycznie niemożliwe.

ROZLEWISKO ZLIKWIDOWANE. DESZCZÓWKA W BUDOWIE. NADCHODZĄ LEPSZE CZASY DLA MIESZKAŃÓW ULICY OKÓLNEJ.

Intensywne opady w naszym mieście spowodowały wiele problemów. W tym okresie większość mieszkańców – w mniejszym lub większym stopniu – ucierpiało. Ja opiszę szczególny przypadek, który miał miejsce w okolicy ul. Okólnej…

Wszyscy pamiętamy przejazd ulicą Okólną oraz ogromne rozlewisko, które zwracało uwagę przejeżdżających tam osób. Może wydawać się to nieprawdopodobne, ale mieszkańcy tej okolicy zostali odcięci od reszty miasta.

Dokładniej mówiąc chodzi o mieszkańców ulicy Pocztowej. Chcąc wydostać się z ulicy zostali zmuszeni do przejazdu przez posesję sąsiadów. Pomoc sąsiedzka w tym przypadku okazała się bezcenna.

Wszystkie problemy są jednak do rozwiązania przy odrobinie dobrych chęci i zaangażowania. Powiem krótko. Mieszkańcy zaproponowali ciężki sprzęt. Urząd Miasta – na moją prośbę – zapewnił gruz i destrukt. W ten sposób problem został rozwiązany, a efekt końcowy można obserwować przejeżdżając ulicą Okólną.

Przy okazji tego wpisu – wspomnę, że ruszyły już prace związane z budową kanalizacji deszczowej w ulicy Okólnej. Szkoda, że nie pomyślano o tym wcześniej. Obecne prace mogą zostać odebrane przez mieszkańców, jako niegospodarność ze strony władz miasta. Powiem szczerze, że zależy nam na jak najszybszym ukończeniu prac, ponieważ mieszkańcom należy się sucha droga do szkoły, sklepu, autobusu itd.

Deszczówka w Okólnej rozwiąże również problem skrzyżowania Okólna – Kościuszki – Mickiewicza – Sosnowa, które było regularnie zalewane.

Budowę kanalizacji deszczowej w ulicy Okólnej odbieram bardzo osobiście. Dla mnie jest to priorytetowa inwestycja tego typu w mieście.

CZAS NA BLOGA, CIEKAWE TEMATY CZEKAJĄ W KOLEJCE.

Ostatnie 2 tygodnie upłynęły pod dyktando nornica i wyborów. W tej sytuacji powstały zaległości w publikacjach na moim blogu. Zaległości, które czas nadrobić, ponieważ są tematy, które czas poruszyć.

Moi Drodzy, tematów jest kilka. Zapewniam jednak, że są bardzo ciekawe, pokazujące funkcjonowanie naszych miejskich urzędników z burmistrzem na czele.

Od poniedziałku zapraszam do regularnego odwiedzania mojego bloga – postaram się nie zawieść Waszych oczekiwań.

GDZIE SĄ ROWY Z TAMTYCH LAT?

To pytanie zadałem sobie patrząc na sytuacje w naszym mieście w ostatni weekend lipca. Wiele czynników składa się na ten stan, ale trzeba powiedzieć wprost – są to zaniedbania ostatnich lat.

Intensywne i gwałtowne opady deszczu w niedzielne popołudnie spowodowały w naszym mieście ogromne utrudnienia. Śmiało można stwierdzić, że tego w Markach jeszcze nie było. Nie należę do najstarszych mieszkańców miasta, ale mimo tego – nie pamiętam takich scen.

Wczorajszego dnia byłem w kilku miejscach w naszym mieście. Interweniowałem w Wodociągach Mareckich oraz u zastępcy burmistrza w imieniu mieszkańców Marek. Odwiedziłem miejsca, w których woda wdarła się do piwnic, garaży, kotłowni itp. Wiele posesji zostało pozbawionych połączenia pieszego z resztą miasta. Rozmawiałem z poszkodowanymi, którzy byli po prostu sfrustrowani całą sytuacją. Były to osoby znacznie starsze ode mnie, więc doświadczeni życiowo. Ci właśnie ludzie mówili mądre słowa. W wielu kwestiach się zgadzaliśmy i właśnie o tym chcę dziś wspomnieć.

Wszystko ma swoje przyczyny, każdy problem bierze gdzieś swój początek, dlatego stawiam pytanie – dlaczego? Można oczywiście powiedzieć, że zmienia się klimat – zgoda. Można powiedzieć, że wody gruntowe osiągają rekordowe stany – zgoda. Można powiedzieć, że miasto się rozbudowuje – zgoda. Trzeba jednak powiedzieć wprost – można było uniknąć takiej skali nieszczęść – ostatniej ulewy.

Za komuny radzono sobie z nadmiarem wody w sposób prosty i skuteczny. Budowano, a w zasadzie kopano rowy melioracyjne. Znajdowały się one np. w ulicy Okólnej i Kościuszki. Był również rów odprowadzający nadmiar wody z jeziorka „Wenecja” na Strudze. Dziś po tych rowach nie ma już śladu. Nie ma również śladu po kilku gliniankach na Zieleńcu, które były naturalnymi odbiorcami nadmiaru wody dla Marek. Wszystko zostało zakopane. Oczywistym jest, że w znaczącym stopniu miało to wpływ na obecną sytuację w mieście. Śmiało można powiedzieć, że w Markach melioracja została pominięta w wydatkach przez ostatnie lata.. „Nic się w Markach nie robiło” – właśnie takie stwierdzenia słyszałem z ust ludzi dotkniętych ostatnimi opadami – trudno się z nimi nie zgodzić.

Jako nowi radni od samego początku wiedzieliśmy, że problem wody w mieście jest znaczący. Jedną z naszych pierwszych decyzji było zabezpieczenie kwoty 800 tyś złotych z przeznaczeniem na odwodnienia w budżecie na 2011 rok. Piszę o tym m. in. WALKA Z WODĄ ROZPOCZĘTA

Oczywiście jest to kropla w morzu potrzeb, ale od czegoś trzeba zacząć. Nie da się, bowiem nadrobić lat zaniedbań w ciągu chwili. Mogę jednak zapewnić, że mamy przewidziane działania w tym celu na kolejne lata. Mamy zapewnienie od Wodociągów Mareckich, że jeszcze w tym tygodniu otrzymamy plan kompleksowego odwodnienia Marek. Liczę, że zarząd Wodociągów wykaże się odpowiedzialnością.

W związku z zaistniałą sytuacją na wniosek radnych: Marcin Piotrowski, Agnieszka Lużyńka, Bogdan Choroś, Paweł Pniewski, Radosław Dec, Michał Jaroch oraz moim zostanie zwołana nadzwyczajna sesja Rady Miasta. Odbędzie się ona w najbliższy wtorek (11.08) i będzie poświęcona wyłącznie sytuacji z ostatnich dni.

POTRZEBA NA ULICY ADAMA MICKIEWICZA

Ulica Adama Mickiewicza to jedna z tych ulic w mieście, którą przemieszcza się znacząca liczba samochodów. Jest to również jedna z tych ulic, którą codziennie setki mieszkańców (dzieci, mamy z wózkami) porusza się w kierunku sklepów, szkół i przystanków autobusowych. Wspomniana ulica jest także objazdem ulicy Okólnej w trakcie budowy systemu kanalizacji. Co w takim razie sprawia, że ulica ta stała się tematem mojego wpisu?

Odpowiedź brzmi – brak chodnika. W zeszłym tygodniu złożyłem w Urzędzie Miasta interpelację w sprawie uwzględnienia możliwości budowy chodnika na ulicy Adama Mickiewicza. Niejednokrotnie zwracali się do mnie mieszkańcy wspomnianej ulicy z prośbą o reakcję w tej sprawie. Większość zgłoszeń kierowały do mnie młode mamy, które zmuszone są do poruszania się z wózkami dziecięcymi między jadącymi samochodami. Brakiem chodnika zaniepokojone są również mamy, których dzieci pięć dni w tygodniu chodzą do szkoły. Wiadomym faktem jest, brak wystarczającego bezpieczeństwa w tym rejonie miasta. Dodatkowym czynnikiem, który przemawia za budową chodnika na tej ulicy jest ilość mieszkańców mieszkających w tej okolicy. Jest to jeden z najbardziej zaludnionych rejonów w Markach.

Wszystkie te argumenty skłoniły mnie do interwencji w tej sprawie. Pierwszym etapem było złożenie przeze mnie interpelacji. Odpowiedź pisemną ze strony burmistrza powinienem otrzymać przed sesją Rady Miasta, która planowana jest na koniec miesiąca. Właśnie w tym okresie powinniśmy poznać stanowisko władz miasta w tej sprawie. Treść interpelacji można przeczytać na moim blogu w zakładce – INTERPELACJE.